Autor |
Wiadomość |
Matrix |
Wysłany: Czw Lis 2007 8 1:09:39 GMT Temat postu: |
|
Fragment notki Kominka:
[..]
- Hehe, Kubuś był zajebisty - odparłem - Jak siadł pod wieczór do grania Jolki to skończył o 7 rano jak się zbieraliśmy na chatę, bo zimno się robiło. Facet był spoko, ale trochę bujał w obłokach. Dawał se 4 lata, że zostanie gwiazdą.
- Ciekawe, co u niego? Masz z nim jakiś kontakt?
- Już tak - odpowiedziałem stojąc na wprost marznącego grajka, w którym rozpoznałem dawnego kolegę. - Cześć Kubuś.
Mało było w nim dawnego Kubusia. Wychudzony, nieogolony, rozczochrane włosy, tani płaszcz. Zostało w nim to naiwne spojrzenie wiecznego dzieciaka, który kiedyś sobie zamarzył, że zrobi wielką karierę.
- Cześć chopaki! - wykrzyknął udając, że się cieszy na nasz widok. Było mu wstyd. - Słyszałem, że spora ekipa z Kołobrzegu mieszka w wawie i byłem ciekaw kiedy was tu wypatrzę.
- Jesteś głodny? - zapytałem wprost.
- Wyluzuj, staaary! Gram bo lubię, głodem nie przymieram. Co ty myślisz, że co...?
- Myślę, że jakbyś nie przymierał głodem, to w takie zimno nie wyszedłbyś z domu w dziurawych butach, a obok ciebie nie stałby zestawik śniadaniowy.
Zestaw śniadaniowy - słodka bułka i jogurcik stanowiły nasz główny punkt programu żywieniowego, gdy dawnymi czasy wracało się z imprez nad ranem. Kupowany wyłącznie z oszczędności, wszak kieszonkowe od rodziców starczało co najwyżej na alkohol.
- Na życie mi starcza. Nie lituj się nade mną.
- Gdzie mieszkasz?
- Tu i tam. Daję rade, wyluzuj. Co tam u was? Andrzejku, no opowiadaj.
- W porządeczku. Za półtora miesiąca wypierdalamy do Egiptu na krokodyle. Wiesz, luksusowy statek, słońce, kobiety, żarcie i picie za darmo...
"Andrzej, ty idioto" - myślałem, gdy słuchałem jak ten palant opowiada o luksusach koledze, który prawdopodobnie od dawna nie spał w wygodny i czystym łóżku.
- ...a w kwietniu byliśmy w Tunezji - kontynuował. - Niezła jazda była, Komin się na pustyni zgubił, a ja kamienie sprzedawałem turystom. Ale nienawidze ich jak psów. Teraz jadę tam znowu i się zemszczę na nich wszystkich. Serce mi złamali, wiesz?
- A u ciebie Kominku?
- Jak już dorośniesz i zrozumiesz, że kariery muzycznej nie zrobisz to zadzwoń do mnie. Ubierzemy cię i załatwimy pracę w jakimś fast-foodzie. Andrzej też tak zaczynał.
- A teraz spójrz - wykrzyknłą dumnie Andrzej - Jak to mówią, od pucybuta do milionera, choć w moim przypadku to jest od hamburgera do łowcy krokodyli.
- Nie mam telefonu, ale nawet gdyby to i tak już się pewnie nie zobaczymy. W Polskę jadę. Pogram trochę, potem może Anglia. Trza mieć marzenia.
- Trza umieć je realizować.
- Kiedyś nadejdzie dzień, że przeczytasz o mnie w gazetach. Ja w to wierzę.
- Ja także w to wierzę. Rubryki z nekrologami pełne są ludzi, którzy całe życie gonili marzenia. Zadzwoń do mnie gdy dorośniesz.
Odeszliśmy.
Coś mi mówi, że już nigdy nie spotkam Kubusia. A szkoda, bo to barwna postać, jeszcze głupsza od Andrzeja.
Miałem wielu kumpli, którzy chcieli być pisarzami, poetami, muzykami.
Minęło trochę lat od skończenia liceum. Nie słyszę, aby którykolwiek zrobił karierę, a co jakiś czas słyszę, że jeden siedzi w Niemczech, drugi w Anglii, trzeci w Irlandii. Kiedyś popełnili błąd, kiedyś nie pojmowali, że marzenia nie mogą być sposobem na życie, nie mogą zamydlać nam rzeczywistości i powinny iść równolegle z rzeczywistością. Skończyć podstawówkę, skończyć liceum, iść na studia, zdobyć pracę. To wszystko można robić żyjąc w zgodzie z nawet najbardziej nierealnymi marzeniami.
Każdy z was zna takich Kubusiów, w wielu z was wciąż siedzi taki Kubuś. |
|
 |
Anusia |
Wysłany: Nie Wrz 2007 16 21:46:43 GMT Temat postu: |
|
jeeeee wreszcie znalazlam ten temat... bo mi sie gdzies zagubił
znalazłam taka bajeczke:
Dawno, dawno temu, na oceanie istniała wyspa, którą zamieszkiwały emocje, uczucia oraz ludzkie cechy - takie jak: dobry humor, smutek, mądrość, duma; a wszystkich razem łączyła miłość.
Pewnego dnia mieszkańcy wyspy dowiedzieli się, że niedługo wyspa zatonie. Przygotowali swoje statki do wypłynięcia w morze, aby na zawsze opuścić wyspę. Tylko miłość postanowiła poczekać do ostatniej chwili.
Gdy pozostał jedynie maleńki skrawek lądu, miłość poprosiła o pomoc.
Pierwsze podpłynęło bogactwo na swoim luksusowym jachcie. Miłość zapytała:
- Bogactwo, czy możesz mnie uratować?
- Niestety nie. Pokład mam pełen złota, srebra i innych kosztowności. Nie ma tam już miejsca dla ciebie - odpowiedziało Bogactwo.
Druga podpłynęła Duma swoim ogromnym czteromasztowcem.
- Dumo, zabierz mnie ze sobą! - poprosiła Miłość.
- Niestety nie mogę cię wziąźć! Na moim statku wszystko jest uporządkowane, a ty mogłabyś mi to popsuć... - odpowiedziała Duma i z dumą podniosła piękne żagle.
Na zbutwiałej lódce podpłynal Smutek.
- Smutku, zabierz mnie ze sobą! - poprosiła Miłość.
- Och, Miłość, ja jestem tak strasznie smutny, że chcę pozostać sam - odrzekł Smutek i smutnie powiosłował w dal.
Dobry humor przepłynął obok Miłości nie zauważając jej, bo był tak rozbawiony, że nie usłyszał nawet wołania o pomoc.
Wydawało się, że Miłość zginie na zawsze w głębiach oceanu...
Nagle Miłość usłyszała:
- Chodź! Zabiorę cię ze soba! - powiedział nieznajomy starzec.
Miłość była tak szczęśliwa i wdzięczna za uratowanie życia, że zapomniała zapytać kim jest jej wybawca.
Miłość bardzo chciała się dowiedzieć kim jest ten tajemniczy starzec. Zwróciła się o poradę do Wiedzy.
- Powiedz mi proszę, kto mnie uratował?
- To był Czas - odpowiedziała Wiedza.
- Czas? - zdziwiła się Miłość. - Dlaczego Czas mi pomógł?
- Tylko Czas rozumie, jak ważnym uczuciem w życiu każdego człowieka jest Miłość - odrzekła Wiedza.
 |
|
 |
Matrix |
Wysłany: Pon Kwi 2007 30 22:19:34 GMT Temat postu: |
|
- De Mello napisal kiedys taka fajna opowiesc o orle. Znasz?
- A dzie tam! Opowiadaj.
- Jakis cieciu znalazl jajko orla i wrzucil je do zagrody z kurami, ktore hodowal. Orzel wyklul sie i cale zycie spedzil wsrod owych kur. No wiesz, dziobal jak kura, jadl jak kura, robil kupe jak kura i nawet potrafil latac jak kura, czyli wzbijal sie pare metrow w gore i za chwile zaliczal glebe.
- Ten orzel mial jakas dupe?
- Sluchaj dalej, gamoniu. I ten orzel sie zestarzal w zagrodzie rolnika, ale pewnego dnia zobaczyl na wysoko na niebie prawdziwego orla, ktory lecial wysoko majestatycznie ruszajac skrzydlami. No wiesz, krol ptakow pelna geba. Nie podskoczysz takiemu orlowi. I nasz orzel zapytal sie koguta stojacego obok, co to za ptak. Kogut odpowiedzial mu, ze to orzel i wsrod stworzen latajacych jest debesciakiem. Czy my mozemy byc tacy jak on, spytal nasz orzel. Kogut mu na to: ziomal zapomnij, nigdy nie bedziesz taki jak on. Jestes tylko zwykla kura. I ten nasz orzel zestarzal sie calkowicie i zdechl do konca zycia bedac przekonany, ze jest kura.
Sorki, że trochę chaotycznie, ale trudno wyrwać kilka zdań z notek Kominka  |
|
 |
Przemo |
Wysłany: Wto Kwi 2007 17 18:01:13 GMT Temat postu: |
|
Ale sam zaczeles mowic o grzechu...
Jednak nie sadze zeby to byl grzech. Poswiecic zycie za kogos to raczej szalenstwo albo dar ze moglo sie cos takiego wogole zrobic |
|
 |
Matrix |
Wysłany: Pon Kwi 2007 16 23:23:03 GMT Temat postu: |
|
Mówiłem, nie wgłębiajmy się w religię pozostańmy przy zwykłych, szarych ludzikach  |
|
 |
Przemo |
Wysłany: Pon Kwi 2007 16 23:10:52 GMT Temat postu: |
|
Nie znam Bibli, wiec nie wiem co ona mowi na temat oddania zycia za kogos. Ale przeciez Chrystus oddal za nas zycie. Czy to wiec byl grzech? |
|
 |
Matrix |
Wysłany: Pon Kwi 2007 16 22:59:05 GMT Temat postu: |
|
Tak, ale ja tu się już nie wgłębiam w to... Bo znowu wyjde na heretyka Po prostu chodzi mi o to, że poświęcenie się za kogoś jest grzechem, poniekąd odbieram sobie życie... A przecież nie wolno tak  |
|
 |
Przemo |
Wysłany: Pon Kwi 2007 16 22:54:07 GMT Temat postu: |
|
Wiem ze by nie mogla zyc beze mnie. To zbyt trudne. Ale wierze w to ze dala by rade. Pozostanie w jej glowie obraz mojego poswiecenia. Tak samo ja bym sie czul
Samobojstwo jest ucieczka. Jest najlatwiejszym wyborem jakim mozna dokonac w zyciu. Po prostu je konczy. A co sie stanie potem to juz nas bedzie malo obchodzic.
"Dowodem odwagi nie jest umrzeć, lecz żyć" (Vittorio Alfieri)
"Chcąc wielkie dokonać rzeczy, trzeba tak żyć, jakbyśmy nigdy nie mieli umierać" (Luc de Clapiers de Vauvenargues)
Jesli ktos oddaje za kogos zycie, to napewno chce zeby ta osoba zrobila cos dalej ze swoim zyciem. Jesli popelni samobojstwo to na co by bylo to poswiecenie? |
|
 |
Matrix |
Wysłany: Pon Kwi 2007 16 22:42:58 GMT Temat postu: |
|
Przemo napisał: |
[..] Poswiecenie - z tego tez sklada sie milosc
[..] |
Wolałbyś, żeby odeszła twoja ukochana, czy abyś sam umarł? Teraz postaw się na jej miejscu... |
|
 |
Matrix |
Wysłany: Pon Kwi 2007 16 22:40:53 GMT Temat postu: |
|
Wstępujemy znowu na kontrowersyjne grunty ale co tam... pomijam Boga i pewnego rodzaju "samobójstwo" w wyniku takiego poświęcenia...
Wiadomo, że ktoś oddaje życie za to, żeby ktoś inny mógł żyć. Rozumiem Ciebie, że nie należy się nad tym rozczulać, ale akurat Ty byś się może nie rozczulał, ja bym się chwilowo cieszył, potem przyszłaby załamka, aż w końcu by mi przeszło i wróciłbym do normalnego życia, aczkolwiek na pewno zacząłbym je bardziej szanować. W końcu już nie byłoby ono tak do końca moje. Ale co mają powiedzieć inni, "normalni" ludzie, przecież są też ludzi wrażliwi na tym świecie, zapewne znaleźliby się tacy, dla których życie z tą świadomością byłoby zbyt trudne, może nawet na tyle, że postanowiliby z nim skończyć? Na pewno znaleźliby się też tacy, którzy próbowaliby sprawić, aby ich życie od tej pory stało się lepsze, w końcu ktoś dał im ten dar, mają więc wobej tej osoby jakieś zobowiązanie, zastanawianie się przed każdą decyzją "czy on/ona by tego chciała?". |
|
 |
Przemo |
Wysłany: Pon Kwi 2007 16 22:29:50 GMT Temat postu: |
|
Pomysl sobie ze ta osoba oddala za ciebie zycie poniewaz cie kochala. Nie po to oddal za ciebie zycie zebys sie rozczulal nad tym. I powinno sie to uszanowac. Poswiecenie - z tego tez sklada sie milosc
Ktos musi umrzec, zeby zyc mogl ktos. |
|
 |
Matrix |
Wysłany: Pon Kwi 2007 16 22:24:46 GMT Temat postu: |
|
Ej a w ogóle to tak łatwo powiedzieć, że oddam za kogoś życie... Ja bym przykładowo nie chciał, żeby ktokolwiek oddawał życie za mnie. Jak ja bym się potem czuł? Co musi czuć ta osoba, której życie zostaje uratowane? Przecież to chyba można psychozy niezłej dostać, przecież nie wyobrażam sobie życia w poczuciu, że żyję zamiast kogoś innego, kogoś kto za mnie poszedł do piachu... Pies go gryzł jeśli to był jakiś nieznajomy, nie wiem, przypadkowo jakoś się złożyło itp, ale jeśli to byłby ktoś bardzo mi bliski? Reszta życia spędzona w poczuciu, że ja się bawię, a kogoś za to jedzą robaki... nie brzmi zbyt optymistycznie...  |
|
 |
Przemo |
Wysłany: Pon Kwi 2007 16 22:09:15 GMT Temat postu: |
|
to sie nazywa prawdziwa rodzenska milosc
Kto z nas gotow jest oddac zycie za swoje rodzenstwo?? |
|
 |
Gabi |
Wysłany: Pon Kwi 2007 16 11:49:02 GMT Temat postu: |
|
ojej.. ale śliczna .. |
|
 |
Matrix |
Wysłany: Pon Kwi 2007 16 6:21:01 GMT Temat postu: |
|
Mała dziewczynka umierała na chorobę, z której trochę wcześniej wyleczył się jej ośmioletni braciszek.
Lekarz odezwał się do chłopca:
- Tylko transfuzja ocali życie twojej siostrze. Czy jesteś gotów oddać jej swoją krew?
Oczy chłopczyka rozszerzyły się ze strachu. Zawahał się przez chwilę i w końcu powiedział:
- Dobrze, zrobię to.
W godzinę po transfuzji, chłopczyk zapytał z ociąganiem:
- Panie doktorze, proszę mi powiedzieć, kiedy umrę?
Dopiero wtedy lekarz zrozumiał chwilowy strach, jaki ogarnął dziecko po propozycji transfuzji. Chłopczyk myślał, że dając krew, oddaje siotrzyczce swoje życie... |
|
 |
Przemo |
Wysłany: Pon Mar 2007 5 17:37:46 GMT Temat postu: |
|
dobra ja zrobie, zaczekajcie tylko chwile |
|
 |
Krzysiek |
Wysłany: Pon Mar 2007 5 17:16:43 GMT Temat postu: |
|
mi sie nie chce bo bede musial zaczac  |
|
 |
Matrix |
Wysłany: Pon Mar 2007 5 17:09:11 GMT Temat postu: |
|
to zróbcie temata ![:]](http://picsrv.fora.pl/images/smiles/new_splash.gif) |
|
 |
Krzysiek |
Wysłany: Pon Mar 2007 5 16:44:29 GMT Temat postu: |
|
bylo by cxiekawie moze jakies talenty nam sie tu kryja  |
|
 |
Koli |
Wysłany: Pon Mar 2007 5 16:30:05 GMT Temat postu: |
|
czemu nie było to ciekawe |
|
 |
Krzysiek |
Wysłany: Pon Mar 2007 5 16:22:54 GMT Temat postu: |
|
no mozna  |
|
 |
Przemo |
Wysłany: Pon Mar 2007 5 15:21:44 GMT Temat postu: |
|
o wlasnie
a moze zrobimy dzial z wlasna tworczoscia |
|
 |
Krzysiek |
Wysłany: Sob Mar 2007 3 12:20:04 GMT Temat postu: |
|
najlepsze wiersze to te ktore same sie wymysla z glebi serca  |
|
 |
Anusia |
Wysłany: Pią Mar 2007 2 15:26:22 GMT Temat postu: |
|
pamietam te wiersze... ladne  |
|
 |
Madzia |
Wysłany: Pią Mar 2007 2 11:13:25 GMT Temat postu: |
|
Adam Mickiewicz
" dobranoc "
Dobranoc! już dziś więcej nie będziem bawili,
Niech snu anioł modrymi skrzydły cię otoczy,
Dobranoc, niech odpoczną po łzach twoje oczy ,
Dobranoc, niech się sercem pokojem zasili ,
Dobranoc, z każdej ze mną przemówionej chwili
Niech zostanie dźwięk ajkiś cichy i uroczy
Niech gra w twoim uchu , a gdy myśl zamroczy
niech się mój obraz sennym źrenicom przymili
dobranoc, obróć jeszcze raz na mnie oczęta
pozwól lica, Dobranoc- chcesz na sługi klasnąć ?
daj mi pierś ucałować- Dobranoc zapięta
- Dobranoc już uciekałaś i dzrwi chcesz zatrzasnąć
Dobranoc ci przez klamkę - niestety zamknięta !
powtrazając słowa - Dobranoc nie dałbym ci zasnać |
|
 |
Madzia |
Wysłany: Pią Mar 2007 2 11:04:02 GMT Temat postu: |
|
najpierw pierszy wiersz:
Francesco Petrarca
" jeśli nie masz miłości ..."
Jeśli nie masz miłości , cóż jest co ja czuję?
Jeśli miłość jest, co to przebóg takowego ?
Jeśli dobra, skąd skutku nabywa tak złego ?
jeśli zła , czemu sobie mękę tak smakuję?
Jeśli gorę sam chcący , skąd te łzy najduję ?
Jeśli rad nierad muszę, na cóż me żałości ?
o martwe życie ! o ma bolesna radości !
Przecz mnie tyranizujesz , jeślić nie hołduje ?
jeśli na to pozwalam ,nie słusznie styksuję ;
między sprzeczynymi wiatry w niewarownej
łodzi, bez wiosła jestem wpośród morza głębokiego
która czcza wiadomości, pełna błędu chodzi,
nie wiem , czego chcę ani czego potrzebuje
wśród zimy gorę, a drżę wśród lata samego . |
|
 |
Matrix |
Wysłany: Pią Mar 2007 2 11:03:38 GMT Temat postu: |
|
ja to juz kiedys przemyslalem jak dla mnie to nic nowego  |
|
 |
Madzia |
Wysłany: Pią Mar 2007 2 10:56:38 GMT Temat postu: |
|
" w pewnym sensie kazdy czlwiek skazany jest na samotność przynajmniej do jakiegoś stopia. moge byc otoczony tłumem przyjaciół, a jednak sa we mnie sprawy , których nie zrozumienie absolutnie nikt. nikt nie potrafi dotrzeć do rdzenia duszy drugiego człowieka. I każdy człowiek posiada w swej duszy pewne zakątki , pewne rezerwaty , których nie przekroczy nawet najbliższy przyjaciel. poprostu nie zrozumiie pewnych moich spraw, a ja nie umiem wszystkich spraw wypowiedzieć i wyjaśnić " --> to nie moje aczkolwiek ... warte przemyslenia   |
|
 |
Madzia |
Wysłany: Pią Mar 2007 2 10:48:15 GMT Temat postu: |
|
na razie nie otrzymacie kolejnej bajki ..bo za duzo pisania by bylo aczkolwiek pojawi sie w najblizszym czasie .... ale podziele z wami ... cytatem, ktory uwazam za godny do przemyslenia i moimi dwoma ulubionymi wierszami ...  |
|
 |
Krzysiek |
Wysłany: Czw Mar 2007 1 13:52:07 GMT Temat postu: |
|
bo trzeba miec wene  |
|
 |